Charakterystyka systemu opieki zdrowotnej w Polsce
Na trudności w reformowaniu służby zdrowia wpłynął splot okoliczności politycznych, w tym tarcia pomiędzy poszczególnymi obozami partyjnymi, oraz brak jednolitej wizji kierunku, w którym planowane zmiany powinny podążać. Niebagatelne znaczenie miał również fakt, że ochrona zdrowia stanowi sferę czułą społecznie, w której bardzo wygórowane oczekiwania pacjentów i pracowników zderzają się z ograniczonymi możliwościami finansowania tych potrzeb przez państwo. Wskutek tego jakakolwiek zmiana, realizowana w organizacji systemu, niesie ryzyko utraty poczucia bezpieczeństwa przez obywateli i wzrost ich niezadowolenia. Rodzi to skłonność decydentów do zaniechań za cenę pokoju społecznego.

 

W ciągu dwudziestu pięciu lat od upadku komunizmu, pomimo wszelkich trudności i niedomagań, nasz system ochrony zdrowia zmienił się w sposób diametralny, i to zarówno pod względem zasobów finansowych, jak i podejścia do pacjenta, jakości świadczonych usług oraz wyników zdrowotnych. Nie ulega wątpliwości, że stan zdrowia Polaków poprawił się w tym czasie znacząco.

 

W sferze legislacyjnej i organizatorskiej nastąpiły gruntowne reformy (o czym będzie mowa w następnym rozdziale). Realizowano również wiele pomniejszych działań, z których najbardziej doniosłym było uchwalenie ustawy o działalności leczniczej w roku 2011. Zastąpiła ona, obowiązującą od ponad dwudziestu lat, ustawę o zakładach opieki zdrowotnej, otwierając jednocześnie pole do przekształceń w służbie zdrowia. W szczególności podkreślić należy zmianę dominującej formy organizacyjnej świadczeniodawców z publicznej na niepubliczną, podlegającą rygorom prawa gospodarczego. O ile ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych z pieniędzy publicznych, zdeterminowała dzisiejszy kształt organizacyjny systemu zdrowotnego, o tyle nowa określiła kierunek ewolucji rynku świadczeniodawców (o czym więcej w dalszej części opracowania).

 

 

System zdrowotny. Jak to działa?
Funkcję regulacyjną, kontrolną i koordynacyjną w polskim systemie zdrowotnym pełni Ministerstwo Zdrowia. Jest ono odpowiedzialne za określanie priorytetów polityki zdrowotnej oraz, w najogólniejszym ujęciu, zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków, w tym takie kształtowanie rozwiązań systemowych, aby zagwarantowany był powszechny dostęp do świadczeń zdrowotnych wysokiej jakości. Ministerstwu podlega wiele organów administracyjnych, które zajmują się realizacją tych zadań, np. Główny Inspektorat Farmaceutyczny, inspekcja sanitarna, i inne. Organem odpowiedzialnym za finansowanie zdecydowanej większości świadczeń zdrowotnych jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Ma on status formalny państwowej jednostki organizacyjnej. Nie jest zatem, w ścisłym tego słowa znaczeniu, organem administracji publicznej, choć pozostaje z nią w bliskiej relacji.


Wyraża się ona bardzo dobitnie w sposobie powoływania władz funduszu, gdzie zarówno prezesa, jak i członków rady nadzorczej, powołuje premier. NFZ zarządza pieniędzmi pochodzącymi ze składek na ubezpieczenie zdrowotne, które opłacane są przez ubezpieczonych w wysokości 9% uzyskiwanego dochodu. Zauważmy przy tym, że konstrukcja i tryb poboru składki jest nietypowy. Obciąża ona wynagrodzenie ubezpieczonego realnie jedynie w części odpowiadającej 1,25% podstawy wymiaru, podczas gdy pozostała część jest odpisywana od podatku dochodowego. Poborem składki zajmuje się Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który uzyskane pieniądze przekazuje Narodowemu Funduszowi Zdrowia.


NFZ jest płatnikiem, co oznacza, że – zgodnie z klasyczną zasadą konstrukcyjną ubezpieczenia zdrowotnego – mamy w Polsce do czynienia z rozdziałem płatnika i świadczeniodawcy. Podmioty realizujące świadczenia zdrowotne pozostają z NFZ jedynie w relacji, wynikającej z podpisanego kontraktu. Brak, charakterystycznej dla klasycznego ubezpieczenia, formuły ustalania warunków kontraktu w drodze koncyliacji i negocjacji, prowadzonych przez organizacje zrzeszające świadczeniodawców i ubezpieczycieli. Prawo do korzystania ze świadczeń zdrowotnych nie jest powiązane z posiadaniem statusu osoby ubezpieczonej. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej gwarantuje bowiem wszystkim obywatelom równy dostęp do świadczeń finansowanych z pieniędzy publicznych. Tym samym, nawet przy braku ubezpieczenia, obywatelowi prawo takie przysługuje. Inne jest w tym przypadku źródło finansowania kosztów świadczeń (nie są one refundowane w ramach kontraktu z Narodowym Fundusze Zdrowia).

 

Znaczny zakres odpowiedzialności w dziedzinie ochrony zdrowia spoczywa na samorządach terytorialnych. Ich zasadniczym zadaniem jest zapewnianie dostępu do świadczeń zdrowotnych. Oznacza to, że samorządy mogą prowadzić przychodnie lekarskie i szpitale, a jeśli rezygnują z tego, np. prywatyzując te placówki, muszą pilnować, żeby na podlegającym im terenie funkcjonowała odpowiednia ich liczba. Samorządy odpowiedzialne są również za zapewnienie dostępu do świadczeń osobom nieubezpieczonym. Mają możliwość realizowania różnego rodzaju programów zdrowotnych na rzecz mieszkańców, w tym np. finansowania świadczeń nieujętych koszykiem gwarantowanym przez państwo.


Nie należy zapominać, że znaczny zakres odpowiedzialności spoczywa w systemie zdrowotnym na pacjencie. Stwierdzenie to można rozumieć jako odpowiedzialność za własne zdrowie i – jak zwykło się to określać w nowoczesnym, tzw. socjoekologicznym podejściu do zdrowia – za budowanie własnego potencjału zdrowotnego. Dla przeciętnego pacjenta jednak bardziej istotne jest rozumienie tego stwierdzenia przez koszty, jakie musi ponieść. W tym przypadku chodzi o konieczność współfinansowania świadczeń, takich jak np. lekarstwa czy leczenie stomatologiczne. Ten sposób finansowania w jednej czwartej zasila w Polsce system zdrowotny.

 

Od wielu lat podejmowane są wysiłki zmierzające do uporządkowania zarówno finansów tego systemu, jak i poprawienia komfortu pacjenta. Wielokrotnie pojawiały się projekty uzupełnienia podstawowego źródła finansowania rozbudowanym systemem ubezpieczeń dodatkowych. Równie często proponowano wprowadzenie ubezpieczenia alternatywnego, które dawałoby pacjentom możliwość wyboru ubezpieczyciela, również w obrębie ubezpieczenia podstawowego. Żaden z tych pomysłów nie doczekał się realizacji. W rezultacie, pomimo długoletniej ewolucji i niewątpliwego postępu, system zdrowotny w Polsce wciąż jest niewydolny i ma liczne wady. Najważniejszym problemem jest zadłużanie się szpitali, co rodzi konieczność dofinansowywania ich z budżetu samorządów i państwa. Tak więc przed architektami polskiego systemu zdrowotnego wciąż stoją liczne i niełatwe zadania.

 

 

Rynek usług medycznych
Problematykę rynku usług medycznych rozpatrywać można w co najmniej kilku płaszczyznach, z których każda dostarczy nieco innych informacji o rzeczywistości i specyfice systemu ochrony zdrowia. Pierwsza z tych płaszczyzn obejmuje zagadnienia związane z charakterem udzielanych świadczeń.


Przedmiotem naszego zainteresowania będzie struktura świadczeniodawców z podziałem na placówki ambulatoryjne (przychodnie) i stacjonarne (szpitale), a także placówki świadczące usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, w relacji do placówek świadczących usługi specjalistyczne i wysokospecjalistyczne. Ciekawą kwestią w odniesieniu do tej płaszczyzny będzie również liczba aptek, a także innych, specyficznych rodzajów jednostek ochrony zdrowia, takich jak zakłady lecznictwa uzdrowiskowego czy zespoły ratownictwa medycznego.


Drugą płaszczyzną będzie problematyka formy własności placówek świadczących usługi zdrowotne i proporcja pomiędzy placówkami publicznymi i niepublicznymi. Na tej płaszczyźnie można próbować wyodrębnić świadczeniodawców zinstytucjonalizowanych, mających status podmiotu leczniczego, w relacji do małych, indywidualnych i grupowych praktyk lekarskich czy pielęgniarskich.


Trzecią płaszczyzną zagadnień rynku usług medycznych jest ta, która ma związek ze źródłami finansowania świadczeń. Interesować nas będzie odpowiedź na pytanie: w jakim stopniu, realizowane na rzeczonym rynku, usługi są finansowane z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego, w jakim przez pacjentów, a w jakim z innych źródeł?


W każdej z tych trzech płaszczyzn, w ciągu ostatnich lat zaszły w Polsce daleko posunięte zmiany, sprawiające, że dzisiejszy kształt systemu znacznie różni się od tego, który był u zarania procesu transformacji społeczno-gospodarczej.

 

Lecznictwo ambulatoryjne
Lecznictwem ambulatoryjnym zajmuje się kilka kategorii placówek. W pierwszej kolejności są to przychodnie zdrowia, zarówno publiczne, jak i niepubliczne, działające na podstawie przepisów ustawy o działalności leczniczej (podmioty lecznicze). Przychodnie ambulatoryjne istnieją również przy szpitalach, stanowiąc część ich struktury organizacyjnej. Trzecią formułą są praktyki indywidualne i grupowe, prowadzone przez lekarzy, które mają charakter działalności gospodarczej. W 2012 r. było w Polsce 19,4 tys. zakładów lecznictwa ambulatoryjnego. Znamienne są przy tym dwie rzeczy. Po pierwsze, zaledwie 14,4% spośród nich były placówkami publicznymi. Tak więc w lecznictwie otwartym mamy w Polsce do czynienia z niemal całkowitym sprywatyzowaniem świadczenia usług. Po drugie, bardzo ciekawym zjawiskiem jest tendencja, dotycząca liczby tych placówek, poczynając od roku 2000. Zostały one wówczas dopuszczone do kontraktów z kasami chorych, co zaowocowało niezwykle dynamicznym rozwojem rynku prywatnych świadczeń medycznych. Pomiędzy rokiem 2000 a 2011 liczba niepublicznych placówek zwiększyła się o około 370%!


W tym samym czasie liczba publicznych zakładów opieki zdrowotnej, świadczących usługi ambulatoryjne, spadła o niespełna 40%. Oznacza to, że placówki niepubliczne nie powstają wyłącznie w następstwie procesu restrukturyzacji i przekształceń przychodni publicznych, lecz przede wszystkim w wyniku prywatnej inicjatywy gospodarczej. W rezultacie liczba zakładów lecznictwa otwartego w tym czasie zwiększyła się o ponad 130%. Jeżeli zwiększającej się liczbie placówek nie towarzyszy proporcjonalny przyrost wydatków na świadczenia, to mamy do czynienia nie tyle ze wzrostem rynku, ile z dzieleniem tej samej kwoty pieniędzy na większą liczbę podmiotów. Statystyka potwierdza tę obserwację. Gdy prześledzimy dane, mówiące o liczbie udzielanych porad w lecznictwie ambulatoryjnym, to okaże się, że w ciągu lat 2000-2012 zwiększyła się ona jedynie o około 25%.


Rozpatrując dynamikę rynku ambulatoryjnych świadczeń zdrowotnych w ujęciu geograficznym, należy zwrócić uwagę na poważną dysproporcję pomiędzy miastami a obszarami wiejskimi. O ile w miastach, w okresie 2000-2012, liczba placówek ogółem zwiększyła się o 167%, o tyle na wsiach wzrost ten wynosił tylko 67%. Zdecydowanie większy był tutaj przyrost liczby placówek niepublicznych, który przekroczył 440%. Wciąż jednak, pomimo dynamicznego wzrostu sektora prywatnego, proporcje pomiędzy placówkami publicznymi i niepublicznymi są inne niż w miastach i wynoszą około 75% do 25%, na korzyść sektora prywatnego (w miastach relacje te kształtują się na poziomie 89% do 11%). Można na tej podstawie wnioskować, że obszary słabiej zurbanizowane są przez przedsiębiorców, podejmujących aktywność w ochronie zdrowia, traktowane jako mniej atrakcyjne, i że różnica pomiędzy miastami a obszarami wiejskimi w dostępności do świadczeń medycznych powiększyła się.


Inaczej to wygląda, gdy spojrzymy na tę część rynku, którą zajmują indywidualne i grupowe praktyki prowadzone przez lekarzy i stomatologów. Po pierwsze, zauważalna jest tendencja do rezygnacji z pojedynczych gabinetów na rzecz dużych podmiotów. W ciągu minionej dekady liczba małych praktyk lekarskich, świadczących usługi dla publicznego płatnika, zmniejszyła się o blisko 63%. Zupełnie inaczej jest w przypadku gabinetów stomatologicznych, których przybyło ponad trzy czwarte (76%).


Niespełna 2,3% praktyk lekarskich ma kontrakty z publicznym płatnikiem, pozostałe odnajdują się na wolnym rynku. Natomiast w lecznictwie stomatologicznym, z pieniędzy NFZ korzysta około 21% prywatnych gabinetów. W obydwu przypadkach dominującą formułą są praktyki indywidualne, stanowiące 99% wśród praktyk lekarskich (z ogólnej liczby 56395 w roku 2012) i 97% wśród praktyk stomatologicznych (z ogólnej liczby 23411 w roku 2012), jednak w przypadku praktyk lekarskich są to przede wszystkim praktyki specjalistyczne (85,5%), a w przypadku stomatologii dominują praktyki podstawowe i ogólne (blisko 65%).


Lecznictwo ambulatoryjne stanowią przede wszystkim placówki podstawowej opieki zdrowotnej. Świadczenia tej kategorii obejmują blisko 55% wszystkich porad udzielanych w lecznictwie tego typu. Stomatologia zajmuje około 11,5% rynku lecznictwa ambulatoryjnego. Najaktywniej funkcjonują placówki ambulatoryjne w województwie śląskim, gdzie w ciągu roku, statystycznie, udzielanych jest 7,4 porady na mieszkańca (na miejscu ostatnim jest województwo lubuskie ze średnią 5,7 porady na mieszkańca rocznie). Różnice, dotyczące lecznictwa stomatologicznego, pomiędzy województwami są nieco mniejsze i zawierają się w przedziale od 0,6-0,7 porady na mieszkańca rocznie w województwie opolskim, lubuskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, do 1,2 porady w województwie lubelskim. Nie ma zauważalnej różnicy pod względem liczby udzielanych porad pomiędzy regionami bardziej i mniej zurbanizowanymi, co wskazuje na brak istotnych barier w dostępie do świadczeń medycznych dla mieszkańców wsi.

 

Ratownictwo medyczne
Wszędzie tam, gdzie zaistnieje niebezpieczeństwo nagłego zagrożenia życia, wkraczają ratownicy medyczni. Ich pracy nie należy mylić z transportem sanitarnym, ani z wyjazdową pomocą lekarską, która jest wykonywana w ramach odmiennych rozwiązań finansowych i służy innym celom. Nowoczesny system ratownictwa medycznego Polska rozwija od 2001 r. Jakkolwiek jest to proces niepozbawiony licznych perypetii i trudności, to w wydatny sposób przyczynił się do poprawy infrastruktury ratunkowej.


Ratownictwo medyczne – w odróżnieniu od lecznictwa ambulatoryjnego – jest domeną przede wszystkim podmiotów publicznych, które mają 85% zespołów wyjazdowych i realizują blisko 90% zleceń. Pod tym względem zachodzą jednak bardzo duże dysproporcje pomiędzy województwami. Np. w regionach podlaskim i świętokrzyskim sektor prywatny w ratownictwie medycznym nie istnieje, natomiast w województwie lubuskim jego udział w rynku przekracza 51% (znajduje się tam najwięcej zespołów wyjazdowych – blisko 5,5 na 100 tys. mieszkańców).


Podobnie jest w województwach o wysokim odsetku sprywatyzowania ratownictwa medycznego, takich jak opolskie (ok. 5,1 zespołu wyjazdowego na 100 tys. ludzi; 35% niepublicznych zespołów wyjazdowych) czy warmińsko-mazurskie (5 zespołów na 100 tys. mieszkańców; 36% niepublicznych zespołów). Wyjątkiem od tej reguły jest województwo zachodniopomorskie, w którym niepubliczni ratownicy mają jedynie 5% zespołów, jednak ich liczba przypadająca na 100 tys. ludności należy do najwyższych, zbliżając się do pięciu.


Ogółem w kraju są 1493 zespoły wyjazdowe (2012 r.), w tym 614 specjalistycznych, tj. złożonych co najmniej z trzech osób, w tym lekarza. System uzupełniają szpitalne oddziały ratunkowe w liczbie 208 i 154 szpitalne izby przyjęć.

 

Apteki
Handel środkami farmaceutycznymi był najwcześniej sprywatyzowaną sferą usług w ochronie zdrowia. Proces ten rozpoczął się jeszcze przed rozpoczęciem transformacji ustrojowej w Polsce i przyczynił się do bardzo dynamicznego wzrostu liczby aptek. Obecnie w kraju jest ich 12 tysięcy oraz 1220 – działających głównie na obszarach wiejskich – punktów aptecznych (2012 r.). Udział sektora publicznego w detalicznym handlu farmaceutykami jest symboliczny (nie przekracza 0,5%).


W ostatnich latach liczba aptek systematycznie zwiększała się. W roku 2012 na jedną aptekę przypadało 3,2 tys. osób. Podobnie jak w przypadku placówek lecznictwa ambulatoryjnego, zauważalna jest dysproporcja pomiędzy obszarami zurbanizowanymi i wsią; w pierwszym przypadku jest to 2,4 tys. osób na jedną aptekę, w drugim – 7,9 tys. W ciągu ostatnich lat różnica ta zmniejszała się. Począwszy od roku 2000 liczba osób, przypadających na jedną aptekę na wsiach, spadła o około 40% (w miastach spadek wyniósł 31,5%).

 

 

1. Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich
2. Szpital św. Wojciecha w Gdańsku
3. Nowy Szpital Wojewódzki we Wrocławiu
4. Zakład Kardiologii Inwazyjnej Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach
5. Górnośląskie Centrum Medyczne
6. Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. T. Marciniaka we Wrocławiu
7. Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim
8. Mazowiecki Szpital Wojewódzki w Siedlcach
9. Szpital Powiatowy w Zawierciu

 

Szpitalnictwo
W 2012 roku było w Polsce 913 szpitali ogólnych. Dysponowały one 188 820 łóżkami, co oznacza, że na 10 tys. mieszkańców przypadało 49 łóżek. Specyficzne jest to, że o ile liczba szpitali, w ciągu ostatnich lat, jest względnie stabilna, a nawet okresowo się zwiększa, o tyle liczba łóżek ma tendencję spadkową. Dzieje się tak dlatego, że ubywa dużych szpitali na rzecz placówek małych, częstokroć silnie wyspecjalizowanych. Najwięcej łóżek na 100 tys. mieszkańców jest w województwie śląskim (560), najmniej w pomorskim (391).


Różnica pomiędzy pierwszym i ostatnim regionem jest spora i wynosi 30%. To pokazuje jak dalece zróżnicowany jest potencjał rynku w tej kategorii usług medycznych. Różnice te będą jeszcze bardziej wyraziste, gdy prześledzimy aktywność szpitali w poszczególnych regionach. Województwo śląskie, mające największą bazę, jest jednocześnie na ostatnim miejscu pod względem liczby pacjentów, przypadających na jedno łóżko w ciągu roku (36,7), a także na ostatnim pod względem średniego czasu pobytu pacjenta w szpitalu (6,4 dnia wobec 4,8 dnia w, najlepszym pod tym względem, województwie wielkopolskim).


Oczywiście, te liczby niekoniecznie stanowią miarodajny wyznacznik faktycznej efektywności wykorzystania bazy szpitalnej. Dłuższy średni czas pobytu, jak również, statystycznie, mniejsza liczba leczonych osób mogą wynikać z nasycenia regionu placówkami wysokospecjalistycznymi, zajmującymi się leczeniem szczególnie skomplikowanych, wymagających dłuższego czasu, przypadków. Efektywność, liczona jako odsetek wykorzystania bazy szpitalnej, daje jednak w województwie śląskim wynik stosunkowo niski (63,9%; 14. miejsce w kraju). Najlepiej w tym rankingu prezentuje się województwo lubelskie, z wykorzystaniem bazy szpitalnej na poziomie 72,1%.  

 

 

1. Wojewódzki Szpital Dziecięcy im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy
2. 109 Szpital Wojskowy w Szczecinie
3. Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach
4. Kujawsko-Pomorskie Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy
5. Centrum Onkologii prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy
6. Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie

 

W celu uzupełnienia obrazu lecznictwa zamkniętego w Polsce prześledzić należy również jego kształt pod względem form własności. Obecnie blisko 37% szpitali znajduje się w rękach prywatnych. Warto jednak pamiętać, że status placówki niepublicznej nie jest tożsamy z komercyjnym i nie oznacza zaangażowania kapitału prywatnego. Jest to wyłącznie zagadnienie formalne, dotyczące szpitala, który działa albo jako zakład opieki zdrowotnej, albo jako podmiot prawa handlowego – nawet będąc własnością np. samorządu terytorialnego.


Niezwykle ciekawy, acz wcale nie zaskakujący, jest również fakt, że w niepublicznych placówkach znajduje się jedynie około 15% szpitalnych łóżek (wg innych danych nawet powyżej 26%). Wynika z tego, że są to zakłady znacznie mniejsze, niż szpitale publiczne. Wiąże się to z niską opłacalnością skomplikowanych i kosztownych procedur medycznych, które są niechętnie podejmowane przez zakłady prywatne.


W związku z tym np. trudne, wielogodzinne operacje i długotrwałe terapie muszą być wykonywane w szpitalach państwowych. Dobrze to obrazują liczby placówek i pozostających w ich dyspozycji łóżek, których organami założycielskimi są uczelnie medyczne oraz organ centralnej administracji rządowej, a więc szpitali w szczególny sposób aktywnych na rynku świadczeń wysokospecjalistycznych. W klinikach uczelnianych, stanowiących 5% ogółu placówek, znajduje się 10% łóżek szpitalnych. Z kolei szpitale ministerialne, stanowiąc 2% wszystkich tego typu placówek w Polsce, mają około 3% łóżek. Ta ostatnia kategoria nie ma zastosowania do szpitali, których organem założycielskim jest Ministerstwo Obrony Narodowej lub Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, mające łącznie 4,5% szpitali w Polsce. W tym przypadku dysproporcja pomiędzy liczbą placówek, a liczbą pozostających w ich dyspozycji łóżek nie występuje.

 

 

1.  Wrocławskie Centrum Rehabilitacji i Medycyny Sportowej
2.  Regionalne Centrum Zdrowia w Lubinie
3.  Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie
4.  Centrum Urazowe Medycyny Ratunkowej i Katastrof w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie
5.  Centrum Okulistyczne w Białymstoku
6.  Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach
7.  Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy
8.  Szpital Chirurgii Małoinwazyjnej i Rekonstrukcyjnej w Bielsku-Białej
9.  Klinika Chirurgii Naczyniowej Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie
10.Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie

 

Ile to kosztuje? 
Najważniejszą informacją, dotyczącą rynku usług zdrowotnych, są koszty. Najbardziej miarodajnym źródłem w tej sprawie są raporty Narodowego Funduszu Zdrowia. Na tej podstawie wiemy, że w 2012 r. łączne wydatki na służbę zdrowia kosztowały nas nieco ponad 62 mld zł, z których zdecydowana większość to pieniądze przeznaczone na świadczenia zdrowotne dla ubezpieczonych. W ramach zawieranych z NFZ kontraktów przez placówki ochrony zdrowia, około 70% stanowiły płace personelu medycznego. W grupie świadczeń zdrowotnych najkosztowniejsze jest leczenie szpitalne (29,5 mld zł) oraz podstawowa opieka zdrowotna (ok. 7,5 mld zł). Świadczenia specjalistyczne w lecznictwie ambulatoryjnym to koszt 5 mld zł, a refundacja leków – 6,9 mld zł.


Zdecydowanie mniej znaczącymi w budżecie NFZ pozycjami są:

• opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień (2,2 mld zł)

• rehabilitacja lecznicza (2 mld zł)

• świadczenia stomatologiczne (1,8 mld zł)

• ratownictwo medyczne (1,8 mld zł)

• lecznictwo uzdrowiskowe (0,6 mld zł).


Pamiętajmy jednak, że pochodzące ze składek pieniądze NFZ to jedynie część funduszy przeznaczanych na świadczenia zdrowotne. Na ten cel łożą również budżet państwa i samorządy terytorialne. Oblicza się, że ze źródeł prywatnych finansowanych jest około 25% wydatków na zdrowie. Są to m.in. dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne oraz wydatki ponoszone przez pracodawców na rzecz pracowników. Większość wszakże stanowią pieniądze wydawane przez pacjentów na świadczenia udzielane poza publicznym ubezpieczeniem zdrowotnym, a także na świadczenia nierefundowane lub refundowane częściowo przez NFZ (np. stomatologia, leki).


Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że nakłady na lecznictwo szpitalne w Polsce, w około 95%, finansowane są z funduszy publicznych. W przypadku wydatków na farmaceutyki z kasy publicznej pochodzi niespełna 40%. Oznacza to, że w ciągu roku na lekarstwa przeznacza się w Polsce ponad 17 mld zł, z których aż 60%, czyli ponad 10 mld zł, obciąża bezpośrednio kieszenie pacjentów. Co najmniej drugie tyle wydają oni na inne świadczenia, np. prywatne porady lekarskie, leczenie stomatologiczne czy badania laboratoryjne. Statystycznego Polaka dodatkowe świadczenia medyczne w ciągu roku kosztują łącznie ponad 520 zł.

 

Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie