Ówczesny świat rządzony przez bogów, pełen demonów i złych mocy, był miejscem niebezpiecznym, w którym człowiek ufał przede wszystkim swemu instynktowi oraz doświadczeniu. Dlatego, chcąc opisać tamte czasy, zwykliśmy mówić o supranaturalizmie i determinizmie przenikających myśl naszych przodków. Magia była najpotężniejszym orężem w utrzymywaniu ładu i porządku, gwarantem przetrwania. Dostęp do niej posiadali tylko nieliczni. Stawali się duchowymi przywódcami, depozytariuszami sekretnej wiedzy, mistrzami ceremonii, kapłanami. W ich rękach spoczywało życie i pomyślność współplemieńców. Ich pomocy oczekiwali ranni i chorzy.

 

Uzdrowienie było nieodmiennie aktem magicznym, nawet gdy towarzyszyły mu zwykłe czynności zabezpieczenia rany, unieruchomienia złamania czy podania leku. Ten, któremu przyszło leczyć innych, szukał wzorców w otaczającej go zewsząd przyrodzie. Uczył się, obserwując zjawiska życia i śmierci, starając się zapamiętać zachowania zwierząt, określając niepokojące objawy i kojarząc je z konkretnymi schorzeniami. Zdobyta w ten sposób wiedza była przekazywana następnym pokoleniom. Tak oto rodziła się z wolna diagnostyka.

 

Właściwe rozpoznanie było podstawą działania, skierowanego na przywrócenie sił witalnych człowiekowi, a to stanowiło punkt wyjścia dla terapii. Nie była to prosta droga, a szlak poszukiwań znaczyły bezimienne ofiary błędów i pomyłek. Nie ulega bowiem wątpliwości, że u początków medycyny leżało to, co zwykliśmy określać mianem „ślepej empirii”, czyli bezpośredniego wykonywania praktyk leczniczych bez wcześniejszej wiedzy o możliwych skutkach tak pozytywnych, jak i negatywnych. Dotyczyło to technik i narzędzi stosowanych w zabiegach chirurgicznych oraz wykorzystania roślin i substancji przy wytwarzaniu leków. Straszną przyszło płacić cenę za zdobywaną z wolna wiedzę, wiedzę niedoskonałą, w praktyce niepewną i nader często zawodną. Czy dowodem tych poszukiwań są czaszki ludzi epoki neolitu, które noszą ślady brutalnie wykonanych trepanacji? Czy rozwiercanie i wycinanie całych fragmentów kości miało wymiar jakiś praktyk magiczno-leczniczych, czy było tylko konieczną próbą na szlaku niewiedzy? Rozstrzygnąć tego nie można. Jedno, co nie ulega wątpliwości, to fakt, że zabiegi trepanacji w większości przypadków wykonano za życia i że poddani nim ludzie, pomimo trudnych do wyobrażenia cierpień, często byli w stanie przetrwać taką operację.

Rozwój medycyny w starożytności

MEZOPOTAMIA

Gdy wraz z cywilizacją sumeryjską, pomiędzy Eufratem i Tygrysem, na południu dzisiejszego Iraku rodziła się znajomość pisma, ludzkość wyszła po raz pierwszy z mroku. 

EGIPT

Wedle słów Klemensa Aleksandryjskiego wśród świętych 42 ksiąg, będących zgodnie z egipskimi wierzeniami dziełem boga Thota, wymieniano sześć, dotyczących problemów schorzeń i ich leczenia.

INDIE

Kultury, które rozkwitały w dolinie Indusu mają równie starą metrykę, jak te, z którymi przyszło nam się już spotkać w Mezopotamii. W II tysiącleciu p.n.e. przybyli nad Indus Ariowie, którzy wywarli przemożny wpływ na rozwój starożytnych Indii. 

CHINY

Początki cywilizacji starożytnych Chin sięgają III tysiąclecia p.n.e., a jej znaczenie w historii ludzkości zostało wielokrotnie już opisane. Chińczycy mieli znaczące osiągnięcia w leczeniu chorób i zapobieganiu im.

GRECJA

Przez stulecia mieszkańcy Hellady czerpali chętnie i bogato z dorobku innych cywilizacji. Z czasem jednak z tygla doświadczeń, marzeń i potrzeb zrodziła się Hellada z własną już historią oraz przyszłością. 

RZYM

Nie negując konieczności poznawania zasad rządzących życiem i śmiercią, w tym ich biologicznego wymiaru, szukając odpowiednich remediów i interesując się chirurgią, Rzymianie, co brzmieć może dziwnie, przez stulecia obywali się bez lekarzy!